Cały dzień w domu, bo czekam na kuriera... czyli moje przygody z firmami


Jak na osobę prywatną mam dosyć dużo do czynienia z firmami kurierskimi. Po pierwsze stosunkowo dużo paczek dostaję do testów w związku z prowadzeniem bloga Myszka gotuje ( blog znajdziecie tu - KLIK)  , a po drugie dużo zamawiam przez internet.
Pewnie, nie które moje "przygody" to  dla Was chleb powszedni, ale myślę że znajdziecie też takie z jakimi się nie spotkaliście.

Pierwsza zdecydowanie najlepsza historia :
Miałam otrzymać do testów 6 butelek wina oraz korkociągi i książeczki z przepisami.
Przychodzi kurier z dużą paczką obklejoną czarną folią z mnóstwem naklejek w tym z naklejką przepakowane w siedzibie firmy kurierskiej.
Podpisuję odbiór. Kurier wychodzi. Zaczynam rozpakowywać przesyłkę. I moim oczom ukazują się 5 butelek wina i książeczki nasiąknięte winem, ale to nie koniec zawartości paczki .. również wyjmuje dwie utrącone ( nie zabezpieczone) szyjki od butelek  (tulipany). Szybka matematyka i okazuje się, że jedna szyjka jest z mojej paczki ale druga to zupełnie inna butelka, której na pewno w paczce nie było... ( rozlanego wina  ani brakującej części butelki w paczce nie ma).
Dzwonię od razu do firmy kurierskiej i proszę by kurier wrócił bo musimy spisać protokół szkód, reklamację czy co tam się spisuje. Pani po drugiej stronie słuchawki informuje mnie, że kuriera już nie ma w pobliżu mojego miejsca zamieszkania ( co jest nie prawdą bo wyszłam z domu i był ulicę obok) i ponownie może przyjechać za 2 dni.. więc informuje uprzejmą Panią, że wielka szkoda, że nie wbiłam sobie tych szyjek w rękę i że nie będę czekać dwóch dni, słyszę "innej opcji nie ma". Ok, w takim razie umawiam się za dwa dni na godzinę 18 z kurierem.
Za dwa dni o 16 dzwoni kurier i mówi, że jedzie do mnie by spisać protokół, ale jak o 16 skoro jesteśmy umówieni na 18, Pan informuje mnie że on pracuje do 17 więc nie możliwe jest by był u mnie o 18...  Jedyny plus taki, że kurier zdecydował się by nie czekać pod klatką, że po mnie przyjedzie bo tak będzie szybciej i rzeczywiście przyjechał i odwiózł mnie do domu...
Gdy spisywaliśmy protokół, kurier nie był zaskoczony zawartością paczki, i okazało się że podczas dostarczenia w przypadku przepakowywania od razu powinniśmy spisać protokół nawet jeśli wszystko było by całe...

Dla mnie ta sytuacja to totalna porażka firmy kurierskiej, ktoś kto przepakowywał paczkę wrzucił mi do niej specjalnie dwie szyjki od butelki... Mieli dużo szczęścia, że to nie ja płaciłam za wysyłkę paczki i że się nie skaleczyłam bo tak bym tej sprawy nie zostawiła...

Druga historia :
Pamiętam, jak dziś 6 grudnia 2013, zamieć śnieżna, czekam na kuriera, który ma mi przywieść jeden z prezentów gwiazdkowych dla męża. Czekam, czekam, i czekam i nic. Jeden samochód pod moją klatką z tej firmy, drugi... a mojej paczki jak nie było tak nie ma.
Dzwonię, przełączają mnie do kuriera, który podirytowany mówi, "w zamówieniu nie ma Pani nr mieszkania, to jak mam dostarczyć przesyłkę?". Pytam czy numer telefonu do mnie jest podany, a skoro tak to czy nie mógł zadzwonić, "no wie Pani jak bym tak do każdego miał dzwonić..", "ok, ale pewnie w innych zamówieniach ma Pan kompletny adres". W końcu Pan powiedział że nie wie kiedy przyjedzie bo jest na drugim końcu miasta, i może będzie za 2 a może za 3 godziny. Dzwonie w te pędy do sklepu gdzie składałam zamówienie, i pytam jak to się stało, że zaginął mój numer mieszkania, nikt nie wie, ale Pan zapewnia, że zaraz zadzwonią do kuriera i powiedzą, że był błąd w zamówieniu. Myślę sobie, ok mam co najmniej 2 godziny to w końcu odkurzę mieszkanie. I nagle domofon, kurier z moją przesyłką... po 10 minutach od telefonu do Merlina. To był w końcu na drugim końcu miasta czy nie ?! :)

Trzecia historia :
Zamówiłam prezent gwiazdkowy dla męża i to nie byle jaki tylko zegarek. Paczka miała być dostarczona powiedzmy w czwartek do godziny 12, paczki nie ma, zmienia się godzina dostarczenia na 16, paczki nie ma, w końcu na 18, paczki nie ma, aż w statusie napisane, że paczka wróciła do sortowni.
Dzwonię następnego dnia rano i pytam gdzie moja paczka i czemu wróciła do sortowni, skoro cały dzień czekałam, nie wychodziłam nawet do sklepu...Pani, mówi, że nie wie, i przełączy mnie do kuriera, który obecnie ma moją przesyłkę. Kurier mocno zirytowany , mówi że nie wie kiedy przyjedzie, bo to nie jego rewir. I nie obchodzi go, że to nie moja wina, że przesyłka nie została dostarczona dzień wcześniej. Czekam, czekam , mąż wrócił do domu a przesyłki dalej nie ma. W końcu położył się na drzemkę. Około godziny 20, przyjechał kurier. Wychodzę na klatkę schodową i otwieram przesyłkę bo fakt, że zegarek dwa razy był przerzucany w sortowni może nie pozostać obojętne na jego stan. Rozpakowuje , mąż w pokoju. A pan kurier na cały głos "o ... zegarek".  Na szczęście mąż spał jak zabity. Bo inaczej chyba bym tego kuriera zabiła.

Inne moje doświadczenia, to głównie problem, że firmy kurierskie nie podają numeru telefonu do kuriera , a kurier nie ma obowiązku dzwonić. Przesyłka będzie dostarczona w godzinach 8-20. I siedź sobie w domu cały dzień i czekaj... Ciekawe, jest też to, że jedna z firm ma przedziały czasowe 2 godzinne na dostarczenie przesyłki ale klient nie ma ich podanych. A przecież to by ułatwiło sprawę.
Firma, która w nazwie ma cyfrę, ma też zwyczaj dzwonić domofonem z komunikatem "poczta".. i nie wiesz czy to listonosz do skrzynki, czy co to ma być.. bo poczta to przecież nie jest.

Na koniec taki drobny szczegół, obecnie większość firm wymaga przy odbiorze przesyłki podpisu na takim elektronicznym czytniku ( za pomocą rysika), a wiedzieliście, że wcale nie trzeba podpisywać się nazwiskiem, czytelnie itd. tylko wystarczy jaki kol wiek szlaczek . Jak zapytałam kuriera dlaczego nikt mi tyle czasu o tym nie powiedział, to usłyszałam, że to dla jego przyjemności .. jak klient stara się za pomocą rysika czytelnie się podpisać... Akurat ten kurier jest moim ulubionym ze wszystkich bo po pierwsze zawsze dostarcza mi przesyłkę między 9:30 a 10:30 to jeszcze zawsze dzwoni, czy jestem w domu.

Acha i jeszcze jedna sprawa, od półtora roku kupuje shinybox i zawsze dostarcza mi je właśnie ten mój ulubiony kurier do 10:30. Ostatnio wykupiłam pakiet beglossy, które obsługuje inna firma kurierska. I w tym przypadku dostarczenie przesyłki następuje do 20:00 bez kontaktu kurier-klient, klient-kurier. Cena pudełka w obydwu przypadkach to 49 zł a taka różnica w dostarczeniu.



1 komentarz:

  1. dlatego ja zawsze szukam takiej firmy, która ma opcję IPaczkomaty :) sama sobie odbieram :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podobał Ci się post, zostaw komentarz. Bardzo lubię je czytać i dają mi motywację do tworzenia kolejnych wpisów.